piątek, 9 marca 2012
czwartek, 8 marca 2012
Coś miłego pod oczy: serum Alverde
Strefa "podoczna" jest moim kosmetycznym problemem. Nie mam zmarszczek, ale strasznie suchą skórę i cienie. Kremy pod oczy kupują często i zawsze używam kilku.
Na serum Alverde trafiłam przypadkowo, w drogerii DM w Czeskim Cieszynie.
Serum anti-aging z ekstraktem z jagód goji to kosmetyk bardzo delikatny, taki balsam nawilżający strefę pod oczami.
Delikatna konsystencja dosyć szybko się wchłania, ale ja używam produktu na wieczór jako maseczkę aplikując grubą warstwę.
Nie mam niestety już kartonika, żeby pokazać cały skład, ale jak to Alverde jest to kosmetyk naturalny, wolny od sztucznych substancji zapachowych, barwników i konserwantów, nie zawierający olejów mineralnych.
Czy znacie kosmetyki Alverde? Co o nich sądzicie?
środa, 7 marca 2012
O tym, jak moje proste włosy zrobiły się puszyste...
Szukałam tej pianki na wszelkich możliwych stronach z produktami Artego i ....nic.
Była to wtedy chyba totalna nowość, która fizycznie jeszcze nie dotarła Polski. Wreszcie dorwałam Parameter T w jednej z częstochowskich hurtowni fryzjerskich za kosmiczną cenę 75 zł (pojemność 300 ml, powinna wystarczyć na 4 zabiegi).
Opis również mi się spodobał:" Pianka do ondulacji, która tymczasowo skręca włosy, nie pozostawia nieprzyjemnego zapachu na włosach i nie wymaga neutralizacji.Pianką PARAMETER T można nadawać efekt fal lub naturalnych loków na włosach. Jej formuła oparta jest na cysteaminie.(...)W składzie produktu nie znajduje się amoniak oraz podstawowe składniki płynów do trwałej ondulacji, czyli tioglikolany. W przypadku standardowej trwałej ondulacji mostki siarczkowe są rozrywane, natomiast w przypadku zastosowania PARAMETER T mostki siarczkowe są wzmacniane nowymi wiązaniami tworzonymi przez cysteaminę. Nie ma potrzeby utrwalania, ponieważ nie jest konieczne odtworzenie wiązań, które nie zostały rozerwane. Pianka zapewnia włosom naturalny, miękki skręt do 4-6 tygodni w zależności od rodzaju włosów."
Ja jestem bardzo zadowolona z efektu, jedyny minus pianki to to, że wypłukuje farbę.
Wiem, że to niezdrowe dla moich włosów, ale efekt dla jest rewelacyjny, takie włosy chcę mieć :)!!!!
Podczas Festiwalu Fryzjerskiego w Expo Silesia na stoisku Artego kupiłam piankę Parameter T i odżywkę Easy Care Miracle Lightweight conditioner za 60 zł.
wtorek, 6 marca 2012
Krem z lodówki, czyli przygoda z fridge
Przyszła pora na recenzje kosmetyczną.
Na pierwszy ogień idzie kremik polskiej marki fridge.
Firma reklamuje swoje produkty jako świeże, w których nie ma substancji syntetycznych i alkoholu. O pozostałych zaletach marki można przeczytać na ich stronie.
Z nazwą spotkałam się już kilka lat temu, ale pierwsze testowanie uskuteczniłam dzięki Kiss Boxowi.
Zachwyciła mnie maska pomarańczowa. Postanowiłam wypróbować inne produkty i zamówiłam próbki (oraz ostrą szczotkę).
Ogólne pierwsze wrażenie: kremy miłe i przyjemne. Fakt, że trzymamy je w lodówce i aplikujemy na buźkę w dosyć niskiej temperaturze korzystnie wpływa na skórę.
Składy kremów są dosyć proste, faktycznie nic niepotrzebnego.
Idąc za ciosem postanowiłam skorzystać z walentynkowej promocji i zakupiłam krem o symbolu 1.1 face the cream z 25% rabatem. Cena 158 zł nie była niska, ale miałam ogromną ochotę na ten produkt.
Słoiczek szklany, ładny, masywny, nakrętka trochę toporna plastikowa, do słoiczka dołączony kryształek Swarovskiego. Na opakowaniu skład i naklejka z terminem produkcji (mamy 2,5 miesiąca na zużycie kremiku) oraz nazwiskiem osoby napełniającej słoiczek (na swoim zidentyfikowałam panią Eunikę, która często pisze na fejsie marki :) ).
Bardzo lubię konsystencję kremu, taka masełkowata, roztapiająca się na buzi i nienachalny różany zapach.
Kremik ładnie nawilża, odżywia, mnie nie zapycha.
Ogólnie: dobry produkt za wysoką cenę.
Marzy mi się jeszcze pełnowymiarowa maska pomarańczowa, ale ta cena....
NISSIAX83 tutaj też pisze o fridge.
niedziela, 4 marca 2012
Książka, która mnie zainspirowała
Kilka lat temu pod choinką znalazłam książkę "Kosmetologia i farmakologia skóry" autorstwa Marie-Claude Martini.
To kompendium wiedzy kosmetologicznej, które pochłonęłam w kilka tygodni, dawkując sobie poszczególne rozdziały.
Po tej lekturze skomplikowane składy na opakowaniach przestały być zagadką.
Teraz kupuję kilka pozycji branżowej prasy kosmetycznej, ale wciąż wracam do "Kosmetologii...".
...i kilka stron spisu treści:
To kompendium wiedzy kosmetologicznej, które pochłonęłam w kilka tygodni, dawkując sobie poszczególne rozdziały.
Po tej lekturze skomplikowane składy na opakowaniach przestały być zagadką.
Teraz kupuję kilka pozycji branżowej prasy kosmetycznej, ale wciąż wracam do "Kosmetologii...".
...i kilka stron spisu treści:
Troszkę wiosny w moim domu...
...może dodatki są troszkę kiczowate, ale lubię je...
Filcowe dekoracje dobieram na każdy sezon, a pozostałe komponuję z dodatkami po pradziadkach.
Taki amatorski eklektyzm.
Surowe, ascetyczne wnętrza lubię oglądać w magazynach wnętrzarskich :)
sobota, 3 marca 2012
No to zaczynamy :)
Pomysł na blog zakiełkował w mojej głowie już jakiś czas temu. Ale ciągle nie miałam czasu, żeby zacząć. A to praca, a to podyplomówka, a to mnóstwo innych powodów, które odkładały w czasie moje pisanie.
Ale jednym z moich postanowień noworocznych było usystematyzowanie i realizacja pomysłów i zamierzeń, które wciąż gdzieś były i ten blog jest właśnie tego efektem.
Będę pisała głównie o kosmetykach, ale znajdzie się miejsce również na inne moje pasje :)
Mam mały problem z aparatem, więc pierwsze zdjęcia będą z kompaktowego HP, mogą być troszkę wątpliwej jakości, wybaczcie mi...
Subskrybuj:
Posty (Atom)















